FANDOM


- Wystarczy tych informacji! Trzeba się tego pozbyć!


Państwo uruchomiło alarm, i wystrzeliwuje ładunki elektryczne na frontierów.

Widziałem jak jeden z uzbrojonych w ciężką zbroję, obezwładnia jednego szaleńca z pałki, drugi tuż obok wystrzeliwuje mu głowę na wylot ognistą strzałą z jego łuku. Widziałem jakieś dziecko na ulicy, jego skóra stawała się coraz ciemniejsza, włosy mu opadały - wkrótce po tym rzucał się na swoich rówieśników.

Sięgnąłem po kuszę, i wystrzeliłem ich już z dziesięciu, przybiegli jacyś elitarni, powiedzieli dosłownie, abym ,,spierdalał". Ciężko mi się słuchać władz innych państw, ale cóż. Odbiegłem od miejsca zdarzenia. Zastała się ciemność, szczerze, widziałem w oddali jak Ci doświadczeni żołnierze, padają z sił i z wykrwawienia. Widziałem jak czterołapni za mną biegną, uciekałem w lasach, gęstych bagnach.

Biegnę.


Biegnę.



Biegnę.




Biegnę.




Nie wiem, czy oddycham, nawet nie wiem czy żyję. Potykam się o gałąź, frontier przybiega i wystawia ten swój obślizgły język, już miał mnie zarazić, gdy zauważyłem trzykropkowy laser na jego czole. Beng, jego głowa musiała pożegnać się z torsem, tors to ciężko przeżywał, wiedząc, że pan głowa nigdy nie odwiedzi swojej rodziny.


Zeskoczyła przede mną jakaś dostojna, elegancka i przepiękna samica. Podała mi rękę. Wstałem.


- Jestem Oktawia, a ty?

Byłem trochę zdezorientowany, ale odpowiedziałem jasno.

- Jestem Trif…

Uśmiechnęła się, i zabrała mnie za rękę, biegła w głąb lasu. Do teraz nie wiem, dokąd.